Chat with us, powered by LiveChat

O czym rozmawiamy (choć szkoda na to czasu) i o czym nie rozmawiamy (a powinniśmy) przed wyborami w warszawskiej adwokaturze (Część 1)

2

Każdy, kto choć czasem odwiedza adwokackie fanpejdże na facebooku lub przegląda prawnicze strony Rzeczpospolitej i DGP wie, że kampania wyborcza w warszawskiej adwokaturze trwa w najlepsze i zna lejtmotywy kampanijnych dyskusji.

 

Rację ma niekoniecznie ten, kto najgłośniej krzyczy

Niestety, lejtmotywy narzuca wąskie grono najgłośniejszych adwokatów. Jak „radio złote przeboje” w kółko odtwarzają zgrane tematy i robią to tak uparcie, że – o zgrozo – zdołali przekonać część adwokatów, jak i nawet niektórych kandydatów, że ich „playlista” ulubionych wątków, opisuje kluczowe wyzwania adwokatury.

Zauważyłem, że argumenty, używane przez tych „najgłośniejszych” adwokatów w celu zniechęcenia reszty palestry do samorządu, opierają się na tych samych stereotypach, co argumenty podnoszone przez krytyków palestry, dla uzasadnienia ich niechęci do adwokatów. Niniejszy tekst podzieliłem na dwie części. W pierwszej zaprezentuję właśnie te stereotypy.

Tak jak w relacji adwokat – Klient, tak i w relacji adwokat – samorząd, najłatwiej jest wywołać emocje, pisząc o pieniądzach. Być może zmierzenie się ze wspólnymi stereotypami dla samorządu i adwokatów, pozwoli nam spojrzeć z odpowiedniej perspektywy na finansowy aspekt samorządu i wyciszyć podgrzewane od jakiegoś czasu emocje.

Mam nadzieję, że dzięki temu, przestaniemy myśleć o cudzych portfelach, a zaczniemy wreszcie myśleć o własnych. W drugiej, części tekstu, którą opublikuję już za kilka dni, zaproponuję ważne tematy do dyskusji w tym zakresie.

 

Stereotyp 1: Adwokaci są za drodzy

Wiedzą powszechną jest, że adwokat jest drogi. I choć „szary obywatel” nie wie, ile właściwe kosztuje adwokat – to nie ma wątpliwości, że to za dużo. „Szary obywatel” wie, że go na adwokata nie stać i dlatego stara się trzymać od adwokatów z daleka.

Czy nie taki sam stereotyp kosztów działalności samorządu lansują niektórzy adwokaci? Przecież ciągle słyszymy, że samorząd jest za drogi, realizuje zbyt wiele różnych inicjatyw i lepiej byłoby, żeby z części inicjatyw i kompetencji zrezygnował w imię oszczędności.

W odróżnieniu do porad adwokatów, ekscytacja zarobkami członków palestry, jeszcze nikomu nie pomogła. Dlatego my też, miast rozmawiać o stanie portfeli „działaczy” adwokackich, powinniśmy zacząć rozmawiać o kryteriach selekcji profesjonalistów do kierowania samorządem oraz mierzalnych celach, które tacy profesjonaliści powinni zrealizować w trakcie kadencji.

 

Stereotyp 2: Adwokaci zarabiają za dużo

„Szary obywatel” uważa, że skoro adwokat jest drogi, to i zapewne bogaty. A jako, że „szary obywatel” nie lubi bogaczy, kibicuje wszelkim działaniom regulacyjnym, zmierzającym do ograniczenia mitycznych zarobków adwokatów (takim jak np. zamrożenie stawek adwokackich).

Identyczne argumenty możemy przeczytać w niezliczonych tekstach, w których „szarzy adwokaci” powtarzają uparcie, że „działacze” to leniuchy, zarabiają kokosy, bogacąc się kosztem kolegów i dlatego powinno się zabrać im wynagrodzenie.

Zarobki w samorządzie powinny korespondować z trudnością stawianych celów i stopniem ich realizacji. A punktem wyjścia do dyskusji o zarobkach w samorządzie nie powinno być obniżenie składki, ale motywowanie „działaczy” do realizacji działań pożytecznych dla członków samorządu. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego przedstawiciele ORA, którzy potrafiliby doprowadzić do sytuacji, w której członkostwo w ORA by się opłacało, nie mieliby dobrze zarabiać.

 

Stereotyp 3: Liczy się wyłącznie cena, jakość nie jest ważna

„Szary obywatel” na zakupach nie lubi porównywać szeregu parametrów kupowanych towarów. Zazwyczaj porównuje wyłącznie ceny, bo nie lubi przepłacać.

Ale w adwokaturze nie jesteśmy wcale lepsi od naszych Klientów. My również zapominamy, że niski koszt działalności samorządu nie jest celem samym w sobie, ale celem samorządu jest skuteczność jego działania.

Czasem, wybór wyłącznie w oparciu o kryterium ceny się sprawdza, a czasem kupujący nie może pozwolić sobie na zakupy z „wyższej półki”. Często jednak, wybór najtańszego produktu (lub usługi) okazuje się zawodny. I choć coś wydawało się na pierwszy rzut oka najtańszą opcją, to potem wiąże się z ukrytymi opłatami lub ze względu na marną jakość, skutkuje koniecznością ponoszenia niezaplanowanych wydatków.

Koronnym przykładem tutaj są oczywiście usługi prawnicze. Nieprofesjonalni prawnicy często kuszą atrakcyjną niską stawką – ale potem domagają się opłat dodatkowych lub po prostu ich nieprofesjonalne usługi mają opłakane konsekwencje dla interesów Klienta.

Tak samo niebezpieczne może być dla nas powierzenie sterów samorządu nie tym kandydatom, którzy oferują najciekawszą wizję rozwoju i rozwiązania naszych bolączek, ale tym, którzy zamiast mówić o swoim programie, deklarują, że będą tanim obciążeniem adwokackich budżetów.

 

Stereotyp 4: Najlepiej jak dostaniemy coś za darmo

Tematem wielu adwokackich rozmów są Klienci, którzy chcą konsultacji przez telefon, pokazać na 15 minut króciutką umowę do sprawdzenia lub uzyskać inną nieodpłatną poradę. Słusznie dziwimy się, dlaczego Klienci podchodzą z taką nonszalancją do naszej pracy i oczekują darmowych porad (mimo tego, że nie są w trudnej sytuacji majątkowej, która takie darmowe porady by uzasadniała).

Jednocześnie, jednym z ulubionych wątków, suflowanych nam przez najgłośniejszych Kolegów jest postulat, aby praca w samorządzie nie wiązała się z żadnym wynagrodzeniem.

Boję się kandydatów, zgadzających się wykonywać najbardziej czasochłonne funkcje w samorządzie za darmo. I tak jak świadczenie bezpłatnych porad adwokackich powinno być wyjątkiem, tak i za pracę w adwokaturze należy się wynagrodzenie. No chyba, że do zarządzania samorządem chcemy przyciągać miernoty, a nie liderów naszego środowiska.

 

Stereotyp 5: Dam sobie radę sam(a)

Klienci czasem uważają, że adwokat to niepotrzebny wydatek. Niektórzy Klienci uważają np., że adwokat raczej mnoży problemy, niż je rozwiązuje. Bo kiedy Klient chciałby już podpisać umowę z kontrahentem i liczyć pieniądze, które na podstawie tej umowy dostanie, to adwokat, przewidujący kilka kroków do przodu i dostrzegający różne konsekwencje postanowień umowy, doradza kontynuację negocjacji.

Tak samo niektórzy adwokaci uważają, że samorząd nie jest im potrzebny, ponieważ tylko mnoży problemy.

Nie twierdzę, że aktualnie samorząd na bieżąco rozwiązuje wszystkie wyzwania w pracy adwokatów. Na pewno jest tu wiele zaległości. Jednak żadnych z aktualnych i przyszłych problemów lub wyzwań adwokatów (od kwestii etyki przez stawki adwokackie po zakupy grupowe) żaden adwokat nie będzie w stanie rozwiązać sam, bez wsparcia silnego samorządu. Wybitne jednostki mogą osiągnąć sukces mimo przeciwności – ale do zmian systemowych potrzebujemy współpracy.

 

****

Zapraszam do lektury drugiej części tekstu. Zaproponuję w niej kilka tematów, o których nie rozmawiamy, a które są ważne.

Wybory już niedługo, dlatego to ostatni dzwonek, abyśmy zaczęli rozmawiać o sprawach ważnych i dających nadzieję na realną zmianę i korzyści większe niż 40 (lub nawet 240) złotych miesięcznie obniżonej składki.

 

 

Przedstawione w tekście poglądy są prywatnymi poglądami autora. Nie są oficjalnym stanowiskiem korporacyjnie.pl 

Share.

About Author

  Radzym Wójcik jest adwokatem w warszawskim biurze międzynarodowej kancelarii Baker McKenzie. Radzym współtworzył i jest aktywnym członkiem multidyscyplinarnego zespołu warszawskich prawników Baker McKenzie („Innovation Team”), powołanego w celu wspierania zespołów TMT funduszy Private Equity i Venture Capital, jak również klientów zainteresowanych nowymi technologiami, w szczególności z zakresu big data, AI, FinTechu oraz InsurTechu. Obsługiwał szereg transakcji fuzji i przejęć. Pracował przy transakcjach z udziałem funduszy Venture Capital i Private Equity, jak i inwestorów branżowych (w szczególności przy przejęciach w branży medycznej i w przemyśle ciężkim). Uczestniczył w wielu krajowych i międzynarodowych projektach. Z sukcesem wspiera klientów po obu stronach stołu negocjacyjnego, na wszystkich etapach transakcji M&A. Doradza także polskim przedsiębiorcom w związku z międzynarodową ekspansją ich biznesów i pozyskiwaniem inwestorów za granicą. Obecnie, doradza również Ministrowi Rozwoju w pracach nad wprowadzeniem do polskiego kodeksu spółek handlowych nowej spółki kapitałowej, Prostej Spółki Akcyjnej. We wrześniu 2016 został powołany przez Ministra Rozwoju w skład Zespołu do opracowania rekomendacji w zakresie projektu przepisów regulujących prostą spółkę akcyjną. Ma ona być wehikułem dedykowanym startupom, Venture Capital i branży innowacyjnej. W 2015 roku został uznany za jednego z 30 wyróżniających się prawników, którzy nie ukończyli 35 lat w rankingu „Rising Stars – Prawnicy. Liderzy Jutra” organizowanym przez Dziennik Gazetę Prawną i wydawnictwo Wolters Kluwer.

2 komentarze

  1. >Boję się kandydatów, zgadzających się wykonywać najbardziej czasochłonne funkcje w samorządzie za darmo. I tak jak świadczenie bezpłatnych porad adwokackich powinno być wyjątkiem, tak i za pracę w adwokaturze należy się wynagrodzenie. No chyba, że do zarządzania samorządem chcemy przyciągać miernoty, a nie liderów naszego środowiska.

    Uważam, że efekt jest całkowicie odwrotny. Dla liderów środowiska są to żadne pieniądze, a dla miernot ciepła posadka. Żeby przyciągać liderów środowiska do funkcji w samorządzie pieniędzmi trzeba by im płacić kilkaset tysięcy złotych miesięcznie. Ważne funkcje w samorządzie powinni obejmować ludzie dorobieni, którzy nie muszą już pracować ani zarabiać (bo tacy są doświadczeni i niezależni), a nie ludzie którzy zajmowali się brylowaniem na bankietach zamiast uczciwą pracą żeby załapać się na te śmieszne kilka-kilkanaście tysięcy od samorządu.

  2. Pingback: O czym rozmawiamy (choć szkoda na to czasu) i o czym nie rozmawiamy (a powinniśmy) przed wyborami w warszawskiej adwokaturze (Część 2)

Leave A Reply

Filtr antyspamowy *