Chat with us, powered by LiveChat

Siedem grzechów głównych PKW – czyli jak nie stosować prawa zamówień publicznych

0

Walka Państwowej Komisji Wyborczej z podliczeniem głosów wyborów samorządowych urasta już do rangi narodowej komedii. Coraz częściej słychać też argumenty o tym, że trzeba coś zrobić z prawem zamówień publicznych, aby tak nie krępowało PKW. Tyle, że – jak słusznie podkreślają eksperci – to nie prawo zamówień publicznych jest problemem, a jego nieudolne stosowanie przez Komisję i Krajowe Biuro Wyborcze.

Analiza ostatnich przetargów organizowanych przez Państwową Komisję Wyborczą lub Krajowe Biuro Wyborcze może zjeżyć włosy na głowie niejednego praktyka zajmującego się zamówieniami publicznymi. Wśród wielu co najmniej interesujących przykładów praktyki PKW i KBW, wybrałem siedem – moim zdaniem – najciekawszych, stanowiących najpoważniejszy problem.

  1. Wyznaczanie nierealnych terminów

Powiedzmy sobie szczerze – w przetargach zdarzają się błędy. Właśnie po to stworzono sformalizowaną procedurę odwołań do Krajowej Izby Odwoławczej, a wcześniej – instytucję formułowania pytań do zamawiającego, aby błędy te można było w porę wychwycić i naprawić. Oczywiście, jeżeli przetarg organizuje się „na ostatnią chwilę” – procedury te doprowadzą nie do naprawy błędów, ale do nieotrzymania zamówienia w terminie.

PKW zaś osiąga istne mistrzostwo w rozpisywaniu przetargów za pięć dwunasta. Co więcej – nie widzi w tym żadnego problemu. I tak, kiedy potencjalni wykonawcy zwrócili uwagę, że termin na złożenie ofert w przetargu ograniczonym na Opracowanie projektu kampanii informacyjnej wyborów (…) i jej realizację organizację, prowadzenie i obsługę Studia Wyborczego Państwowej Komisji Wyborczej, Komisja odpowiedziała krótko – ofertę należało przygotować wcześniej, jeszcze przed ogłoszeniem przetargu. Przecież skoro przed poprzednimi wyborami ogłaszano analogiczny przetarg, to należało się domyślić, że przed kolejnymi również zostanie ogłoszony…

pkw przetarg

  1. Stosowanie uznaniowych, nieostrych kryteriów oceny ofert

Kolejnym problemem jest fakt, że złożenie oferty na wykonanie zamówienia dla PKW przypomina nieco grę w Lotto. Możemy złożyć zamówienie, ale nie do końca wiadomo na jakiej zasadzie zostanie ono ocenione. Chociaż bowiem PKW chętnie stosuje kryteria inne niż cena (i słusznie), to są to kryteria niezwykle nieostre. Jakby tego było mało, nawet w ramach tych niezwykle ocennych kryteriów (np. „koncepcja kampanii informacyjnej – 30%”), niezwykle trudno o jasne zasady przyznawania punktacji.

Nie jestem w tej ocenie odosobniony. Ten problem wytknęła już PKW Krajowa Izba Odwoławcza, w marcu 2013, kiedy to w uzasadnieniu wyroku o sygnaturze KIO 593/13 wprost wskazała: „Zamawiający nawet nie określił mierników tej oceny, tj. w jaki sposób, w innych kryteriach niż cena, członkowie Komisji przetargowej byli uprawnieni aby przyznawać punkty w granicach od 0 do 5, lub od 0 do 10. Zamawiający uznał, iż może to być ocena w pełni pozostawiona uznaniu poszczególnych członków Komisji przetargowej.” Izba wówczas unieważniła przetarg, którego dotyczył wskazany wyrok. Niestety – PKW nie wyciągnęła wniosków i chociaż zdarza jej się już określać granice punktowe, to nadal głównym miernikiem oceny jest… uznanie członka komisji przetargowej. Bardzo swobodne uznanie.

  1. Niezdecydowanie i brak określenia oczekiwań

Powszechnie przyjętą praktyką w udzielaniu zamówień publicznych jest niezwykle szczegółowe określenie oczekiwań, jakie zamawiający ma wobec przedmiotu zamówienia. Uzasadnienie jest oczywiste – chodzi o to, żeby zamawiający otrzymał dokładnie taki produkt, jakiego potrzebuje.

PKW ma jednak odmienną filozofię. Z jej praktyki wyłania się wizja, w której wystarczy nakreślić ogólne oczekiwania, zaś kwestie szczegółowe zależą już od „inwencji wykonawcy”. Ponieważ później zostaną ocenione według swobodnego uznania członków komisji (patrz punkt poprzedzający), trzeba przyznać, że filozofia ta jest nawet spójna. Problemy pojawiają się dopiero wtedy, kiedy okaże się, że PKW kupi coś, co w praktyce nie działa, bowiem nie określiła szczegółowych wytycznych, zaś inwencja wykonawcy rozminęła się z potrzebami zamawiającego. Kusi, aby zadać pytanie, czy właśnie ten schemat działania nie jest głównym powodem dzisiejszych problemów z systemem liczenia głosów.

Aby nie pozostać gołosłownym – jedna z ulubionych odpowiedzi PKW na pytania wykonawców:

pkw przetarg2

  1. Słabe przygotowanie przetargów w kontekście wymagań

Z jednej strony PKW krytykuje ustawę – Prawo zamówień publicznych, jako niedającą możliwości faktycznego wpływu na to, kto ostatecznie uzyska zamówienie. Z drugiej strony – Komisja nie stosuje przewidzianych w tejże ustawie możliwości stawiania wyższych wymagań wykonawcom. Mogłaby np. sformułować wymóg wykazania większego doświadczenia, czy uzyskania odpowiednich certyfikatów. Mogłaby, ale… Cóż, nie robi tego zapewne dlatego, że wówczas oferty nie złożyłby nawet jeden, czy dwóch wykonawców. Ale przyczyny tak małej ilości to już kolejny temat do rozważań.

  1. Niezrozumienie realiów rynku

Z dokumentacji przetargów organizowanych przez PKW wyłania się jeszcze jeden wniosek – odrealnienie urzędników Krajowego Biura Wyborczego i całkowita nieznajomość realiów rynku. Przede wszystkim nikt nie zastanawia się nad tym ile potrzeba czasu na realizację danego zamówienia (stąd nierealne terminy). Po wtóre, nikt nie stara się nawiązywać dialogu z potencjalnymi wykonawcami – ci traktowani są, jak zło konieczne. Ich pytania są często zbywane, a wątpliwości i zastrzeżenia nie są brane pod uwagę. Wreszcie – zamówienia często są po prostu sformułowane w sposób niezrozumiały dla praktyków zajmujących się na co dzień daną dziedziną. Nasuwa to uzasadnione pytania o to, czy urzędnicy w ogóle wiedzą co zamawiają. Świetnie ilustruje to odpowiedź PKW na pytanie o sens wykonywania pack shotu layoutu plakatu, skoro kampania informacyjna, której dotyczył przetarg, miała się odbyć wyłącznie w radiu i telewizji. PKW nie do końca chyba zrozumiała o co chodzi:

pkw przetarg3

  1. Łamanie przepisów prawa zamówień publicznych

Tak naprawdę, w niemal każdym przetargu rozpisywanym przez PKW można doszukać się od kilku do kilkunastu naruszeń obowiązujących przepisów. Oddajmy tutaj głos Krajowej Izbie Odwoławczej, która to w swoim – wspominanym już wyżej wyroku KIO 593/13 uznała, że:

„Zamawiający w niniejszym postępowaniu uchybił przepisom:

1) art. 92 ust. 1 pkt 2 w zw. z art. 89 ust 1 pkt 2,3 i 4 ustawy Prawo zamówień publicznych, przez zaniechanie podania jednoznacznego uzasadnienia faktycznego i prawnego odrzucenia oferty odwołującego,

2) art. 90 ust. 3 ustawy Pzp poprzez odrzucenie oferty odwołującego, pomimo przyznanych okoliczności nie stwierdzenia symptomów rażąco niskiej ceny oferty,

3) w następstwie zamawiający naruszył zasady określone w art. 7 ust 1 ustawy Prawo zamówień publicznych – poprzez przeprowadzenie postępowania w sposób niezapewniający zachowania uczciwej konkurencji oraz równego traktowania wykonawców.”

Najciekawszym jest naruszenie art. 92 ust. 1 pkt. 2 (przepis ten przewiduje obowiązek zawiadomienia wykonawców, których oferty zostały odrzucone, podając uzasadnienie faktyczne i prawne). Jak bowiem twierdzą w mediach wykonawcy przystępujący do przetargów w prawie rok po tym wyroku, PKW nadal nie ma w zwyczaju podawać uzasadnienia dla swoich decyzji.

  1. Niechęć do uczenia się na błędach

Wreszcie – PKW ma świadomość własnych problemów ze stosowaniem przepisów Prawa zamówień publicznych. Zamiast więc dobrze przeszkolić swoich pracowników w tym zakresie lub skorzystać z usług doradców zewnętrznych i w konsekwencji wyeliminować błędy – ciągle je powiela. W międzyczasie zaś podjęła starania zmierzające o zwolnienie jej ze stosowania ustawy. Pytanie o sens zwalniania danego podmiotu z przestrzegania prawa, zamiast oczekiwania od niego należytej staranności pozostaje otwarte.

 

Podsumowując powyższe wyliczenie: nie dziwi, że tak mało wykonawców zgłasza swoje oferty w przetargach organizowanych przez PKW. Dopóki Komisja i Krajowe Biuro Wyborcze nie zmienią swojej polityki, mogą służyć co najwyżej, jako przykład nieumiejętnego stosowania przepisów prawa w tym zakresie. Z pewnością jednak nie są zamawiającymi, dla których warto pracować.

Share.

About Author

Grzegorz Kukowka – aplikant adwokacki, prawnik w Kancelarii Pietrzyk Wójtowicz Dubicki Sp. k. Zajmuje się prawem nieruchomości, prawem zamówień publicznych i zagadnieniami prawa konkurencji.

Leave A Reply

Filtr antyspamowy *