Chat with us, powered by LiveChat
 do Prawo gier video, Rynki Kapitałowe
Słowo „wishlista” (z ang. wishlist) robi ostatnio ogromną karierę w słowniku inwestorów giełdowych w Polsce, zwłaszcza tych indywidulanych, zainteresowanych emitentami z szeroko pojętego sektora gier. Dobrą egzemplifikację tego stwierdzenia stanowią dyskusje na internetowych forach dla inwestorów. Myślę, że nie przesadzę, jeżeli powiem, iż jest to słowo odmieniane przez nich przez wszystkie przypadki i jako takie pozwalające skupić uwagę wielu na raporcie bieżącym, w którym się pojawia. Czy jednak słusznie?

Moim zdaniem nie. I o tym dzisiaj krótko.

Najogólniej rzecz ujmując, wishlista to lista oczekujących na daną grę (np. na platformie Steam; zob. https://store.steampowered.com/search/?ignore_preferences=1&os=win&filter=popularwishlist). Tyle (i tylko tyle). Stan danej wishlisty (tj. dotyczącej konkretnej gry) – jak pokazuje praktyka – nie pozwala bowiem na proste przyjęcie, że wszystkie osoby zapisane na niej od razu po premierze kupią daną grę. Co więcej, zapisani na niej w ogóle nie muszą kupić danej gry. Mogą też kupić ją po dłuższym czasie od daty premiery, na przykład po solidnej przecenie.

Można podać przykłady niejednego tytułu w ostatnim czasie, którego sprzedaż – mimo dość długiej wishlisty – „ruszyła” dopiero po jego mocnej przecenie. To zaś oznacza, że stan wishlisty nie pozwala przewidzieć realnego poziomu sprzedaży ani przychodów studia, zwłaszcza wobec niezwykle konkurencyjnego rynku gier i po brzegi wypełnionego kalendarza wydawniczego.

W tym kontekście „modne” ostatnio na polskim rynku kapitałowym publikowanie raportów bieżących przez publiczne spółki gamingowe (zob. szerzej we wpisie: https://ssyp.kylos.pl/korpo/nowy-trend-w-raportowaniu-biezacym/) „przechwalających” się liczbą zapisanych na wishliście uważam za co najmniej wątpliwe i wprowadzające w błąd. Sama informacja o stanie wishlisty nie stanowi bowiem dla inwestorów gwarancji poziomu przyszłej sprzedaży gry. Jako taka zatem – w mojej ocenie – w zdecydowanej większości przypadków nie będzie informacją potencjalnie cenotwórczą, zwłaszcza w rozumieniu rozporządzenia MAR.

To stwierdziwszy, przyznaję, że ubolewam nad tym, jakich rozmiarów efekt („wow”?) wywołuje obecnie wśród inwestorów giełdowych w Polsce każdoczesny raport bieżący, w którym choćby wzmiankuje się o stanie wishlisty danej gry. Po pierwsze, stan wishlisty może zmieniać się z dnia na dzień. Po drugie, wobec niewiążącego charakteru wishlisty, „informacja” o jej stanie nie stanowi żadnej „twardej” danej, a jedynie poglądową, orientacyjną. Po trzecie zatem, szafowanie takimi danymi (które jeszcze do niedawna w ogóle nie miało miejsca na polskim rynku / w praktyce emitentów giełdowych) ma raczej na celu określony emocjonalny wydźwięk. Innymi słowy, chodzi o wywołanie emocjonalnej reakcji, nie zaś o dostarczenie rzetelnej informacji potrzebnej racjonalnemu inwestorowi do podjęcia przemyślanej decyzji inwestycyjnej.

Czy zatem naprawdę takie dane są potrzebne rynkowi? Tym, co powinno interesować racjonalnego inwestora, jest informacja o realnej sprzedaży gier, względnie dane szacunkowe, które służą wyrobieniu sobie wyobrażenia o sprzedaży przed podaniem „twardych” danych.

Obserwując jednak aktualną praktykę informacyjną, tak szybko się zmieniającą, coraz częściej zadaję sobie pytanie o kierunek zmian i jego słuszność – zarówno jako doradca prawny, jak i jako osoba żywotnie zainteresowana branżą…

 

+ posts

Adwokat; ukończyła z wyróżnieniem Wydział Prawa i Administracji na Uniwersytecie Warszawskim. Jest absolwentką Centrum Prawa Amerykańskiego prowadzonego przez Wydział Prawa i Administracji UW oraz Wydział Prawa Stanowego Uniwersytetu Floryda. W 2013 roku uzyskała stopień naukowy doktora nauk prawnych na podstawie rozprawy doktorskiej poświęconej pojęciu interesu spółki handlowej przygotowanej i obronionej w Instytucie Prawa Cywilnego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Od początku pracy zawodowej związana ze znanymi warszawskimi kancelariami butikowymi. Doradca prawny spółek publicznych i niepublicznych. Kieruje praktyką prawną w  jednej z największych w Polsce spółek z branży gier wideo, notowanej na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Posiada bogate doświadczenie w kompleksowej obsłudze prawnej największych podmiotów gospodarczych w kraju oraz instytucji publicznych. Specjalizuje się w prawie cywilnym, zwłaszcza w prawie umów, w prawie spółek i w prawie rynku kapitałowego. Jest doradcą prawnym krajowych podmiotów z branży gier wideo. W dotychczasowym dorobku ma publikacje naukowe i popularnonaukowe z zakresu prawa cywilnego, prawa spółek i prawa rynku kapitałowego, w tym komentarz do rozporządzenia MAR oraz komentarz do ustawy o obligacjach.

Zobacz także

Dodaj swój komentarz

Ustawa o obligacjach. Komentarz
MAR. Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie nadużyć na rynku. Komentarz
Prawo Pocztowe Komentarz
Postępowanie cywilne po nowelizacji. Komentarz dla pełnomocników procesowych i sędziów