do Spory korporacyjne

Tym wpisem inauguruje krótki cykl zatytułowany „Usprawnienie procesów sądowych”.

Dziś pierwsza propozycja, która na dobrą sprawę nie wymaga żadnych zmian w prawie. Wystarczy chcieć. Odnosi się ona do zawiadomień, jakie otrzymuję z sądu jako pełnomocnik.

Poniżej pierwsze zawiadomienie w sprawie.

czysty

Proszę się postawić na moim miejscu i zadać sobie pytanie: co się wydarzy?

Z zawiadomienia nie wynika w tej kwestii absolutnie nic.

Nie wiadomo:

1) czy będzie to posiedzenie jawne, czy może niejawne/organizacyjne…? – taki żart;)

2) ile to potrwa (15 minut czy może 4 godziny);

3) kto tam będzie (świadkowie, strony) ;

4) na czym się skończy (będzie ciąg dalszy czy sąd zamknie rozprawę).

Nie wiadomo zatem, jak się przygotować, ile czasu poświęcić, czy przygotować się do kwestii formalnych, czy może do mowy końcowej, itd. To są dla pełnomocnika kwestie o znaczeniu zasadniczym.

W takiej sytuacji konieczny jest – uwaga – dodatkowy kontakt z sądem celem ustalenia brakujących informacji. Czasem to się udaje, czasem nie („bo nie powiem, czy i kogo wezwał jeszcze sąd”), w każdym razie wymaga czasu i cierpliwości. Czasem można się dowiedzieć z portalu informacyjnego (online), czasem nie, ponieważ dany wydział nie praktykuje umieszczania tam plików wszystkich pism wychodzących z sądu.

A teraz to samo zawiadomienie uzupełnione o kilka dodatkowych słów:

zawiadomienie-track

Naprawdę tak niewiele trzeba, aby – jako adresat  – poczuć, że: 1) się zostało należycie powiadomionym, o tym, co się wydarzy; 2) że ktoś ma wizje i nad tym panuje (zarządza procesem).

Wiem, że sąd chce dopytać strony, w tym mojego klienta, więc powinienem rozważyć spotkanie z klientem (w końcu pozew składaliśmy pół roku temu). Z tej samej przyczyny być może warto też ponownie porozmawiać z moimi dwoma świadkami. Jest 6 osób na dwie godziny, więc wychodzi po 20 minut na osobę – okej przygotuje pytania do świadków. Sądzę też że sąd nie będzie dyktował zeznań do protokołu, bo inaczej się nie wyrobimy. Więc tempo rozprawy będzie bardzo dynamiczne. Muszę się bardzo więc dobrze przygotować z całości sprawy. Są też inne wnioski dowodowe (np. biegły). Widzę, że sąd w to nie idzie, zatem muszę to ponownie przeanalizować, opracować taktykę, pamiętać ew. o 162 k.p.c. – do zastanowienia. No i przygotować się na mowę końcową. Itd.

Wystarczą trzy zdania. No i naprawdę nie ma co zapraszać 4 świadków na tę samą godzinę. To jest bardzo proste.

+ posts

Dr Bartosz Karolczyk, LL.M. Współzałożyciel ssyp.kylos.pl/korpo. Absolwent oraz stypendysta polskich, jak również amerykańskich wydziałów prawa. Entuzjasta komparatystyki prawniczej w obszarze procesu cywilnego. Praktykuje w Warszawie w dziale postępowań spornych kancelarii Domański Zakrzewski Palinka. Regularnie udziela się naukowo oraz społecznie.

Zobacz także
Showing 2 comments
  • stefan kowalski
    Odpowiedz

    Zlikwidować sądowe terminy instrukcyjne. Absurd, który z 7 dni robi 7 tygodni na ruch sądu…

  • Krzysztof Aleksander Szura
    Odpowiedz

    Co do pierwszych dwóch propozycji zgadzam się całkowicie. W niektórych sądach, Łódź bodajże, zdarzyło się nam dostać informację o przewidzianej długości posiedzenia. Informacja o wezwaniu świadków – bardzo istotna.
    Co do tego zamknięcia rozprawy… Nie sądzę, żeby to miało jakiś większy sens. Jeśli jest wniosek o powołanie biegłego to sądy zwykle je dopuszczają, szkoda się narażać w apelacji na zarzut nierozpoznania istoty sprawy (ale to oczywiście zależy od sprawy).

    czekam na dalsze uwagi z niecierpliwością 🙂

Skomentuj Krzysztof Aleksander Szura Anuluj pisanie odpowiedzi

Ustawa o obligacjach. Komentarz
MAR. Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie nadużyć na rynku. Komentarz
Prawo Pocztowe Komentarz
Postępowanie cywilne po nowelizacji. Komentarz dla pełnomocników procesowych i sędziów